Mój Felek pałaszuje swoją porcję jedzenia z prędkością błyskawicy, a potem patrzy na człowieka wymownie ze wzrokiem „Ej, a kiedy dostanę jeść?”. Jest w tym tak dobry, że kiedyś nabrał tak mnie. Mój mąż nakarmił nasze psy, ale Felek ciągle stał w kuchni, dreptał i posapywał niecierpliwie. Pomyślałam, że pewnie w pośpiechu mój mąż zapomniał dać psom jeść, więc ja je nakarmię. Zdołałam jednak wyjąć puszkę z lodówki i usłyszałam „Karmiłem psy!”. Dopytałam, czy Felka też. Oczywiście, że Felka też. Felek ma świetną pamięć, ale regularnie „zapomina”, że ktoś dał mu jeść.

Odchody wybrańców

Są psy, które jedzą tylko swoje odchody. Są takie, które zjedzą każde interesujące na swojej drodze. Ale są też takie, które zjadają odchody tylko jednego, konkretnego psa. Jest do zauważenia raczej tylko wtedy, gdy oba psy mieszkają razem i/lub razem wychodzą na spacery. W takim wypadku należy również przebadać psa, który te kupy robi, bo nie bez powodu tylko one są zjadane.

 

Co można z tym zrobić?

No dobra, dobra, poznaliśmy historię, możliwe przyczyny, ale co zrobić, jak pies zjada kupy?

 

  • Sprawdź karmę psa. Spójrz na skład – na pierwszym miejscu powinno być mięso. Nie produkty zbożowe, nie woda, nie warzywa. Ma to być mięso. Spokojnie w internecie możesz znaleźć wykaz karm wysokiej, średniej i niskiej jakości. Karma w porządku?

  • To następnym krokiem jest sprawdzenie, czy pies dostaje wystarczająco dużo jedzenia. Tutaj przyda się kalkulator zapotrzebowania kalorycznego, który również bez problemu znajdziesz w internecie. Dawka w porządku, pies nie głoduje? Pamiętaj, dieta odchudzająca to nie jest głodówka, pies na diecie redukcyjnej nie powinien chodzić ciągle głodny (podobnie jak ludzie).

  • Jedzenie sprawdzone, zajęło Ci to parę minut, więc czas iść do przychodni weterynaryjnej i wykonać psu badania, które zleci lekarz weterynarii. Jeśli wykryją coś niepożądanego, to trzeba wyleczyć. Jeśli pies jest zdrowy – to czas skonsultować się z behawiorystą.

 

Karanie psa, szarpanie, krzyczenie, rażenie prądem z obroży, wkładanie nosa psa w odchody (nie, po prostu nie), wyciąganie ekskrementów z paszczy (opcja dla odważnych) nic nie da. Bo pies będzie zjadał te kupy jeszcze szybciej, żeby zdążyć przed nieprzyjemnościami. Kaganiec zadziała krótkoterminowo lub doraźnie, bo przyczyny problemu nie rozwiąże. Może być rozwiązaniem przejściowym, gdy w międzyczasie pracujemy nad wyeliminowaniem przyczyny, np. choroby, nudy. Ale bez wyeliminowania przyczyny koprofagii kaganiec da tyle, że opiekun będzie spędzał upojne chwile na kontemplacji kupy wyciąganej spomiędzy małych elementów kagańca. Nic przyjemnego.

 

Źródła:

D. F. Horwitz, D.S. Mills, Medycyna behawioralna psów i kotów, tłum. zbiorowe, wyd. Galaktyka 2021.

S. Mueller, Don’t eat that! Force-free food avoidance training for dogs who love to scavenge, 2022.

E.R. Grela, Behawioralne następstwa nieprawidłowego żywienia szczeniąt [w:] „Życie weterynaryjne”, 91(2), 2016.

https://weterynarianews.pl/najczestsze-inwazje-pasozytnicze-pierwotniacze-wykrywane-metodami-flotacji-sedymentacji-u-psow-kotow/

https://vetexpert.pl/o-psach/dlaczego-pies-zjada-odchody-czyli-koprofagia-i-jej-przyczyny-fizjologiczne/

https://veterinarypartner.vin.com/default.aspx?pid=19239&id=8587687

 

Autor: Agata Opalach

Couple with dog on a path
02/08/2026

Miłośnik kuchni ekskrementalnej, czyli o koprofagii

Nie jest mi obcy ten widok, gdy pies z radością rzuca się na cudzą kupę i zjada ją z apetytem. Moi kochani, czas odłożyć ciasteczka, będzie artykuł o zjadaniu nieczystości.

 

Koprofagia, czyli ładna nazwa nieładnej czynności

Koprofagia z greckiego oznacza dosłownie „zjadanie kału”. Dla niektórych zwierząt, jak dla żuków gnojowych, to dzień jak co dzień, normalny sposób odżywiania. Ale psom nie wkładamy odchodów do miski. Zdrowe psy nie chcą jeść kup, ani swoich, ani cudzych. Kiedyś, dawno temu, w początkach psiego udomowienia (czyli naprawdę dawno temu), przodkowie obecnych psów żywili się odpadkami z ludzkich domów, zjadali też odchody. Jak się nie ma, co się lubi, to się zjada, co kto wydali.

Ale wróćmy do naszych czasów. Obecnie zjadanie odchodów jest czymś, co u opiekunów wzbudza wstręt i obrzydzenie, szczególnie jeśli pies nie ogranicza się do swojego gatunku i interesuje się też wydzielinami ludzkimi.

Koprofagia powinna też zaprowadzić opiekuna do specjalisty: najpierw lekarza weterynarii, potem behawiorysty, a czasami też do dietetyka. To nie jest coś, co przejdzie samo, to nie jest „uroda psa”. Skądś ten problem się wziął i trzeba usunąć przyczynę.

 

Czy zjadanie odchodów może być czymś normalnym?

Tak. Konkretnie w dwóch przypadkach – gdy mamy do czynienia ze szczeniakiem albo suką po porodzie. Szczeniaki są bardzo ciekawskie i biorą do pyszczka wszystko, co im się trafi. I wszystko jest potencjalną zabawką. Kupa? O, tego nie jadłem, smaczne to? Można tym rzucić, szarpać się? Wytarzać w tym? Jeśli u psa nie występują inne problemy (takie jak na przykład opisane niżej), to takich prób zjadania kału szczeniak nie podejmie wiele.

Z kolei sukami po porodzie nie kieruje ciekawość, lecz dbanie o bezpieczeństwo i czystość. Psie noworodki też robią kupy, a za to mają zamknięte oczy i uszy, a ich możliwości poruszania się ograniczają się do pełzania w kierunku matki, a więc ktoś te odchody musi posprzątać. I robi to suczka, która po prostu je zjada. Cóż, tak krawiec kraje, jak mu materiału staje. Nie dość, że jest czysto, to jeszcze dodatkowo zapach młodych jest mniej intensywny, więc drapieżniki nie znajdą tak łatwo szczeniąt. A jakie drapieżniki? Te, przed którymi strach pozostał w zwierzęciu w postaci instynktu.

 

Możliwe przyczyny koprofagii

Jak zwykle przy problemach z zachowaniem u psów najpierw trzeba wykluczyć przyczyny zdrowotne. A tych przy koprofagii jest całkiem sporo do odhaczenia.

 

  1. Niedobory żywieniowe. Wiecie, że nawet otyłe zwierzę może być niedożywione? Nie tylko pies, ale też człowiek. Bo kalorie kaloriami, ale składniki odżywcze niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu trzeba dostarczać z pożywieniem, nie wezmą się znikąd. Pies może zjadać swoją karmę z apetytem, ale będzie niedożywiony, bo pożywienie jest złej jakości. I nie, nie nakazuję tu nikomu kupować najdroższej karmy podawanej na złotej tacy – karma ma mieć dobry skład, jakość niekoniecznie jest tak wysoka (lub niska) jak cena. Przy podejrzeniu niedoborów przydają się odpowiednie badania krwi. Czasem wystarczy zmiana karmy na inną, czasem będzie potrzebna wizyta u zoodietetyka, a czasami wprowadzenie do diety leków i suplementów uzupełniających niedobory. Ot, znów – jak u ludzi.

  2. Problemy z mikrobiotą jelitową. Wystarczy dłuższa antybiotykoterapia i już pojawiają się problemy z mikrobiotą jelitową, może pojawić się dysbioza jelitowa, a w związku z tym wszystkim – koprofagia.

  3. Choroby. Koprofagia może być objawem chorób takich jak choroby trzustki, choroba Cushinga, cukrzyca. Często jest to powiązane z innym objawem, czyli nadmiernym apetytem (mówiąc inaczej – pies pochłania wszystko, co napotka, żywy odkurzacz bez dna).

  4. Pasożyty. Zakażenie pasożytami jest prostsze niż się wydaje. To nie jest tak, że zakażone odchody wyglądają jak kłębowisko wijących się glist, tasiemców i owsików, aż się trawa wokół trzęsie. Jaja pasożytów są tak małe, że ich nie widać, mikroskopijne. Wystarczy kontakt psiego nosa z taką kupą. Ba, nawet kupy być nie musi, wystarczy trawa, w którą chory pies wytarł odbyt. Drugi psiak powącha taką zieloną kępkę, potem pięć metrów dalej obliże nos i już pasożyty zaczynają swoją wędrówkę po nowym domu. Potem pasożyty wykorzystują dla siebie składniki odżywcze, które pies przyjmuje z pożywieniem, a pies jest głodny i coraz bardziej niedożywiony. Pasożyty to też zagrożenie dla psów, które cierpią na koprofagię z innej przyczyny niż zakażenie pasożytnicze. Gdy zjedzą one bowiem kał z jajami pasożytów, same zostaną zarażone. Zakażenie pasożytami można potwierdzić badaniami kału i krwi, a potem wyleczyć odpowiednimi środkami przeciwpasożytniczymi.

 

 

  1. Zaburzenia behawioralne. Nie będę tu wypisywać wszystkich możliwych przyczyn behawioralnych koprofagii, ponieważ to zwyczajnie niemożliwe. Ale jest kilka takich najczęstszych.

 

  • Doświadczenie głodu u psa w przeszłości. Jeśli kiedyś pies nie miał możliwości najedzenia się, będzie szukał jedzenia na spacerach nawet wtedy, gdy w domu czeka na niego pełna miska. Niektóre psy będą zjadać śmieci, inne – odchody. Bo mózg działa w trybie wiecznej obawy o brak jedzenia i wiadomo, jak na horyzoncie jest cokolwiek do skonsumowania, to pies to zjada.

  • Niespełnione potrzeby psa o silnym instynkcie myśliwskim. Są psy, którym stado saren może urządzić przed nosem defiladę z tańcami, a one tylko odwrócą się na drugi bok. A są takie, którym wystarczy malutki ślad wiewiórki, co to końcem ogona musnęła listek, a one przykleją nos do ziemi i będą tropić do upadłego (człowieka swego). Jeśli taki pies nie ma możliwości użycia umiejętności pożądanych i wzmacnianych u danej rasy przez setki lat, to frustracja będzie rosnąć i rosnąć. W końcu tak bardzo będzie chciał upolować jakąkolwiek ofiarę, że będzie się łapał byle… kupy. Lepsza kupa w paszczy niż gołąb na dachu.

  • Nuda. Kto ma doświadczenie z małymi dziećmi, ten wie, że nuda to matka dziwnych wynalazków. U psów jest podobnie. Jak pies się nudzi, to szuka zajęcia, czegokolwiek. Czasami człowiek zapomina, że nie tylko ludzie mają mózgi. Dzikie zwierzęta mają ciągle jakieś zajęcie, ot, chociażby przetrwanie w środowisku na jak najwyższym poziomie komfortu. A pies? Zamknięty w mieszkaniu, domu, ogrodzie, a tym bardziej w kojcu czy na łańcuchu, bez żadnych rozrywek, będzie się nudzić. No ale są spacery! Tylko gdy spacer to dreptanie łapa za łapą tuż przy nodze właściciela, z absolutnym zakazem węszenia dłuższego niż ułamek sekundy i natychmiastowym powrotem po załatwieniu potrzeb fizjologicznych, to jest to po prostu pójście do ubikacji, a nie żadna rozrywka. No więc znów – pies łapie się tego, co może, jakiejkolwiek rozrywki, nawet zjedzenia kupy.

  • Stres. Znane zajadanie stresu. U niektórych ludzi, gdy nadchodzi jakieś ważne wydarzenie, jakoś tak znika pół spiżarni. Czujemy się źle – i już w powietrzu roznosi się zapach czekolady. U psów zdarza się podobnie. Ekscytacja, zdenerwowanie, strach i gotowe – pies rzuca się na napotkaną w krzaczkach kupę.

  • Strach. I to strach przed własnym opiekunem i jego gniewem. Zaczyna się od wpadki podczas nieobecności ludzi – np. pies z problemami separacyjnymi lub zdrowotnymi zrobił raz kupę na dywanie. Upadek obyczajów, kres cywilizacji, zbrukanie świętości, jak ty mogłeś, psie?! Pojawia się krzyk, może i uderzenie. Pies zaczyna się bać reakcji człowieka i… w obawie przed tym gniewem zjada swoje odchody. O eskalację nietrudno i zaczyna się zjadanie kup cudzych.

  • Zwrócenie na siebie uwagi. Znów motyw znany z obcowania z dziećmi, a i nawet niekoniecznie. Gdy dobre zachowanie nie przykuwa uwagi, to można spróbować złego. Dziecko rzuci zabawką, nastolatek wda się w bójkę z byle powodu, dorosły będzie flirtować z drugą osobą na oczach swojego partnera. A pies? A pies zje kupę. Bo człowiek zwróci na to uwagę natychmiast, nie tak jak na te wszystkie pozytywne psie zachowania.

  1. A może… głód? Takie prozaiczne rozwiązanie. Wiadomo, pies potrafi wyraźnie pokazać, że chciałby dokładkę jedzenia. Nawet jeśli jej nie potrzebuje. Ale są psy, które są naprawdę głodne. Czasami jest to związane z opisywanymi wyżej pasożytami. Czasami ktoś źle ustali dawkę jedzenia. Czasami ktoś wpadnie na dziwny pomysł, żeby psa ukarać głodówką. Albo zrobić psu głodówkę leczniczą bez wskazań medycznych. Czasami ktoś ma niedobór empatii albo nadmiar sadyzmu i nie daje psu jeść, bo tak. A jeśli głód jest silny, to pies zje wszystko. I takie zachowanie może zostać z psem na długo po tym, jak już etap głodu minie. Może zostać nawet na zawsze.

Polityka prywatności

Ta strona została stworzona w kreatorze WebWave.